Anna Balcarek

Punctum – łaźnia

 

            Podczas oglądania galerii „Struktura i architektura… Postindustrialne dziedzictwo Górnego Śląska”  w Muzeum Śląskim w Katowicach, największe wrażenie zrobiło na mnie zdjęcie łaźni w jednej z kopalń na Górnym Śląsku. Ta fotografia najbardziej utkwiła mi w pamięci, chyba dlatego, że nie miałam pojęcia, że tak może wyglądać łaźnia.

Jest to dla mnie przytaczając kategorię Rolanda Barthes’a punctum, czyli punkt na fotografii, który przykuwa największą uwagę. Punctum może być przez fotografa zaprojektowane oraz przedwcześnie przemyślane. Może być, ale nie musi. Najbardziej wyrazisty punkt na fotografii łaźni to stosy wiszących nad głową ubrań, które robią wrażenie, dodam: negatywne wrażenie. Według mnie jest to naruszenie intymnego dystansu osób, które pracują w kopalniach czy hutach. Każdy powinien mieć miejsce, gdzie może się sam przebrać bez obserwacji innych ludzi. Pomysł zawieszania ubrań na sznurkach, powoduje, że nie zakłócają one przestrzeni, jednak wygląda to porażająco.

                    Jeżeli miałabym zanalizować tę fotografię pod kątem pięciu wymiarów, które wymienia Howard S. Becker w książce „Photography and Sociology. Studies in the Anthropology of Visual Communication” , interpretacje należało by rozpocząć od wymiaru estetycznego.

        Wymiar estetyczny dotyczy pewnych konwencji artystycznych użytych do przedstawienia fotografowanego obiektu. Wymiar ten odnosi się także do społeczno-historycznych konwencji fotografowania, wtedy gdy socjologia interesuje się fotografia jako sztuką. Fotografia łaźni ma charakter zarówno artystyczny jak i społeczno-historyczny: artystyczny, ponieważ po pierwsze stosy ubrań tworzą pewien artystyczny nieład, a po drugie na pierwszy rzut oka nie można od razu się domyśleć, że te kolorowe motywy na fotografii to właśnie ubrania pracowników. Z kolei jeśli chodzi o społeczno-historyczny aspekt, fotografia łaźni także wchodzi w tę konwencję, ponieważ jest to utrwalenie zwyczajów, które w przyszłości będą dowodem na to, jak kiedyś wyglądała łaźnia. Społeczny, gdyż na zdjęciu można zaobserwować osoby, które są w trakcie przebierania się.

        Drugi wymiar to wymiar socjologiczno-psychologiczny, w tym aspekcie interesują nas motywy działań ludzi. Motywy działań przedstawione na fotografii łaźni są chyba oczywiste. Górnicy pozostawili swoje ubrania, przebrali się w strój roboczy i zjechali pod ziemię. Po pracy wyszorują się i przebiorą w codzienne ubrania, aby wrócić do domu.

        Kolejnym wymiarem jest wymiar historyczno-kontekstualny, gdzie aspekt czysto indywidualny zostaje umiejscowiony w procesie historycznym i gdzie następuje synteza aspektu idiograficznego (opisu indywidualnego) z nomotetycznym (próbą sformułowanie praw). Nauki o naturze są nomotetyczne, natomiast o kulturze idiograficzne. Człowiek tworzy kulturę, więc tym samym jego świat jest nieco odrębny od świata naturalnego. To osoby tworzą kulturę, a w przeszłość i współczesność Górnego Śląska wpisana jest kopalnia, jej szyby wyciągowe, wieże wentylacyjne i budynki socjalne, w tym łaźnie z wieszakami do ubrań zawieszanych na łańcuszkach pod sufitem olbrzymich hal.

         Czwartym wymiarem jest wymiar kulturowy, który odnosi się do obiektów. Obiektem jest kopalnia, w której znajduje się opisywana łaźnia. Na Górnym Śląsku kopalnia jest szczególnym miejscem. Kopalnia dla wielu osób mieszkających na Śląsku (nie tylko dla stricte Ślązaków) jest przestrzenią nie tylko pracy, ale ma również związek z całym ich życiem. W niektórych miastach tworzyły się (a być może nadal tworzą się) społeczności rodzin pracujących na kopalni i mieszkających w miejscach nieopodal niej – osady górnicze, osiedla górnicze. Te społeczności charakteryzowały się dużą spójnością. Były zwartymi grupami podobnymi do rodziny i tworzyły kulturę Górnego Śląska.

    Ostatnim wymiarem analizy fotografii wymienionym przez Beckera jest wymiar społeczny, odnosi się do położenia ludzi lub społecznych znaczeń fotografowanych obiektów. To wymiar ostatni, ale najważniejszy. Położenie osób na fotografii świadczy o tym, że nie czują się zbyt komfortowo w zastanej sytuacji. Jeden z mężczyzn siedzi na ławce, ściąga spodnie. Widać, że robi to w sposób bardzo nieśmiały, nie chcąc rzucać się zbytnio w oczy. Drugi z mężczyzn na zdjęciu jest rozmazany, można domyślać się, że poruszał się szybko, chcąc jak najszybciej wyjść z pomieszczenia.

    Ta fotografia przedstawiająca kopalnianą łaźnię najbardziej utkwiła mi w pamięci.  Jej interpretacja może ona być źródłem wiedzy o codziennej kulturze górniczej na Górnym Śląsku.

 

http://www.poland-art.com/index.php/wystawy/katowice/muzeum-slaskie/5169-postindustrialne-dziedzictwo-gornego-slaska

 

Fotografia - Kopalnia – Bobrek-Centrum (Bytom). Łaźnie autor Thomas Vossbeck

 

 
Anna Balcarek

Punctum – dziewczynka

 

        Po przejrzeniu wszystkich nagrodzonych fotografii w konkursie fotograficznym BZ WBK Press Foto 2011 od razu spodobało mi się zdjęcie z kategorii społeczeństwo, któremu przyznano II miejsce  (Rzeczpospolita 21.06.2011, Najlepsze fotografie prasowe, A4).

      Autorem zdjęcia jest Jacek Turczyk z Polskiej Agencji Prasowej. Fotografia została wykonana podczas kampanii wyborczej na Urząd Prezydencki Bronisława Komorowskiego. Spotkanie z kandydatem na prezydenta odbywało się z jednej z zalanej przez powódź szkole podstawowej w Świniarach koło Płocka. I co ciekawe, Barthesowskim punctum na tym zdjęciu wcale nie jest główny bohater kampanii czyli przyszły prezydent, lecz jedna z uczennic.

       Tak naprawdę trzeba się dokładnie przyjrzeć, aby zauważyć na zdjęciu Bronisława Komorowskiego. Na pierwszym planie zdecydowanie widnieje ziewająca dziewczynka, która ewidentnie jest znudzona. Dziewczynka zupełnie nie zdaje sobie sprawy obok kogo siedzi. Uczniowie szkół są zawsze najlepszą publicznością i są wykorzystywani to zrobienia tzw. sztucznego tłumu. Jeśli już nie ma kogo zaprosić na widownię, to zaprasza się uczniów, którzy pod przymusem nauczyciela muszą stanowić publiczność.

        Podczas przyglądania się tej fotografii można pokusić się o taki wniosek, że społeczeństwo jest już znudzone ciągłą obecnością polityków. Każda okazja jest dobra dla polityków, żeby się pokazać. A jak mówi znane przysłowie: „co za dużo to nie zdrowo”.

      Nie tylko dzieci ziewają podczas wygłoszeń polityków, ale dorośli także. Polityka otacza nas każdego dnia, jest głównym tematem w mediach, ciągle się słyszy o kolejnych aferach, do tego przy każdej możliwej okazji zapraszani są politycy. Zazwyczaj nie mają zbyt wiele do powiedzenia na konkretny temat, bo po prostu nie zapoznali się z sytuacją, ponadto często pojawiają się złożyć obietnicę, której później i tak nie zrealizują. Jest to tylko kolejny krok w kampanii wyborczej, którą prowadzą nieustannie.

        Zdjęcie mnie rozbawiło, jest bardzo naturalne, życiowe i zabawne, ma w sobie „to coś”. Fotograf genialnie uchwycił moment. Mam ochotę pokusić się jeszcze o jedno spostrzeżenie, która nasuwa mi się a propos ziewania. Ostatnio obejrzałam film pt. „Baby są jakieś inne” w reżyserii Marka Koterskiego. Główni bohaterowie twierdzili, że kobiety ziewają nieustannie, zawsze i wszędzie. Kiedy zobaczyłam to zdjęcie od razu sobie o tym przypomniałam. Można powiedzieć, że społeczeństwo jest bardzo podobne do siebie, mimo, że każdy człowiek jest indywidualną jednostką.