Monika Werber

Punctum – kobieta przed koksownią

           

    Wystawa zdjęć Thomasa Vossbecka w Muzeum Śląskim ukazuje współczesne oblicze postindustrialnego dziedzictwa na Górnym Śląsku. Obejmuje niektóre zakłady przemysłowe, które powstały przed rokiem 1945 i są czynne do dziś oraz te, których pozostałości pozwalają na zobrazowanie drzemiącego w nich potencjału przemysłowego. Fotografie przedstawiają architekturę industrialną, ukazują budynki i wnętrza zakładów oraz naturalny i przemysłowy krajobraz wokół nich. Można je zobaczyć na stronach internetowych  Muzeum Śląskiego
(http://www.muzeumslaskie.pl/struktura-i-architektura-postindustrialne-dziedzictwo-gornego-slaska.php) lub projektu Europa Reportage (http://www.europareportage.eu/reloaded/seiten/pikos-foto-seite.htm).

       Podczas analizy fotografii można odwołać się do pojęć stworzonych przez Rolanda Barthesa. Mianowicie mam tutaj na myśli studium oraz punctum. Fotografie zawierające studium często są jednolite, banalne, nie posiadają żadnego elementu szczególnego, który wzbudzałby w odbiorcy danego obrazu jakąś głębszą refleksję. Zaciekawiają one odbiorcę, jednak nie sprawiają, że stara się on zapamiętać oglądany obraz. Nie zachęcają odbiorcy do zastanowienia się nad zdjęciem. Przekaz w nim zawarty jest poznawalny. Sławomir Sikora w rozprawie „Między dokumentem a symbolem. O fotografii w kulturze wskazuje”, że studium odnosi się do kultury i wiedzy ogólnej widza oraz do jego ogólnych kompetencji poznawczych (sikora_canera_lucida.pdf ).

            Z kolei czasem można dostrzec w obserwowanych fotografiach coś, co przykuwa naszą uwagę, porusza nas i nie pozwala przejść wobec danego obrazu obojętnie. Jest to coś, co Barthes określa mianem punctum i zależy całkowicie od indywidualnych preferencji odbiorcy obrazu. Każda jednostka w sposób subiektywny odbiera bodźce, płynące na nią z fotografii. Barbara Fatyga w „Przeglądzie z socjologii jakościowej” pisze, że punctum nie jest z góry zamierzone przez fotografa, pozwala jednostkom indywidualnie odnosić się i przywoływać we wspomnieniach dany obraz

(http://www.qsr.webd.pl/PL/Volume10/PSJ_5_2_Fatyga.pdf )

            Podczas zwiedzania wystawy „Struktura i architektura” w Muzeum Śląskim zdjęciem, które na dłuższą chwilę zwróciło moją uwagę była fotografia, przedstawiająca Koksownię „Jadwiga” w Biskupicach, starej dzielnicy Zabrza. Dawna nazwa tego zakładu położonego nieopodal granicy Bytomi i Zabrza to koksownia „Hedwigs-wunsch”. Punctum, przykuwającym moją uwagę była siedząca na krześle kobieta na tle koksowni. Pomimo tego, że postać kobiety zajmuje małą cząstkę przestrzeni zdjęcia, to na tle szarego oraz poniekąd smutnego i przytłaczającego budynku koksowni jej wizerunek odznacza się. Nasunęło mi się skojarzenie, jakoby była ona strażniczką przeszłości, wspomnień. Kobieta ciągle siedzi w miejscu, gdzie ostały się elementy koksowni, warując, aby to dziedzictwo kulturowe nie zaginęło. Z punktu widzenia zwykłego człowieka, który nie zna powodów, dla których kobieta pełni tę straż może się to wydawać pozbawione jakiegokolwiek sensu i użyteczności. Jednak wgłębiając się bardziej w analizę tej fotografii można domyślać się pewnego rodzaju rytualizmu, kobieta przesiadująca na balkonie koksowni ma w tym jakiś cel, być może to miejsce nawiązuje do jej miejsca pracy, bądź przywołuje wspomnienia związane z kimś bliskim. Można zauważyć, że przestrzeń, otaczająca kobietę jest dla niej miejscem bliskim, oswojonym, mającym dla niej jakieś głębsze znaczenie. Jej rytualne działanie nadaje ciągłość jej życiu. Pomaga w pogodzeniu się z przemijającym czasem. Fotografia ta nasunęła mi również skojarzenie z kruchością i przemijalnością ludzkiego życia. Wszystkich nas dotknie starość i odciśnie na naszych twarzach piętno czasu, przemijającego życia. Podobnie jest z koksownią, która z czasem straciła swoją pierwotną funkcję i jej również nie oszczędził czas. Widzimy brakujące szyby, kawałki gruzów, odrapany tynk i zardzewiałe schody. Czy po nas także kiedyś zostanie tylko tyle?

 

 
Monika Werber

Studium - nadzieja

 

    Spośród wielu zdjęć z konkursu fotograficznego na zdjęcie prasowe roku wybrałem fotografię z kategorii „Wydarzenia” wykonaną przez Piotra Króla. Trudno mi odpowiedzieć na pytanie dlaczego zdecydowałam się akurat na to zdjęcie. Każdy z nas inaczej ogląda fotografie i na różnych ludzi oddziałują różne bodźce. Mnie początkowo przyciągnęły treści  zawarte w tym zdjęciu. Jest ono nośnikiem wielu symboli, które dostrzegłam podczas analizy. Fotografia przedstawia wnętrze domu w Brzegu nad Odrą (województwo opolskie), który dotknęła powódź. Można ją zobaczyć na stronie internetowej:  

http://blog.bzwbk.pl/wp-content/uploads/2011/06/PIK01W.jpg

    Ogólny odbiór przeze mnie tego zdjęcia jest przygnębiający, wzbudza ono we mnie współczucie i litość. Na zdjęciu widzimy mężczyznę, który siedzi na szafce w jednym z pokoi, podczas gdy wkoło zalewa je woda. Mężczyzna wpatruje się w dal, na jego twarzy widać zamyślenie. Być może mężczyzna myśli o przyszłości, która go czeka i uświadamia sobie, jak ciężka może ona być. Bez pomocy innych ludzi nie poradzi sobie z otaczającą go rzeczywistością, która zgotowała mu taki marny los. Być może w tej chwili, gdy dotknęła go tragedia nastał czas, by zastanowić się nad własnym życiem, nad jego sensem, nad tym co minęło bezpowrotnie… Widać, że człowiek ten jest przygnębiony, nie radzi sobie z życiem, brakuje mu najbliższych, którzy wyciągnęliby w jego stronę pomocną dłoń.

    Na zdjęciu widnieje także obraz, do którego przyczepione są zdjęcia osób, prawdopodobnie mu bliskich. W tej chwili jest sam, opuszczony, zdany tylko na siebie. Czeka na pomoc, która może nigdy nie nadejść. Chce wyjść „na prostą”, ale ma poczucie tego, że sam może nie dać rady. Mężczyzna tonie z własnym okrętem, w dodatku w miejscu, które było dla niego ostoją. To ironia losu: dom -  miejsce bezpieczne, ciepłe, oswojone staje się na domiar złego miejscem jego klęski. Pozostał sam na polu walki z otaczającym go żywiołem. Im dłużej mężczyzna pozostanie w tej pozycji, tym bardziej będzie tonął. Stagnacja i bezczynność nie pomogą mu w uratowaniu życia.

    We wnętrzu jednego z pokoi wisi również krzyż; jak wiadomo jest to symbol, który obecnie budzi wiele kontrowersji, jednak patrząc na to zdjęcie nie nasuwa mi się walka przed Pałacem Prezydenckim, czy debata na temat obecności krzyża w Sejmie. Tutaj jedynym skojarzeniem, jakie mi przychodzi do głowy jest prawdziwa wiara i nadzieja. Tak bardzo potrzebna w sytuacji, która spotkała owego człowieka.  

    Zdjęcie można podzielić na dwie części. Z jednej strony mamy do czynienia z mrokiem, ta część pokoju jest przytłaczająca i ciemna. Jednak z drugiej strony widzimy światło, które rozświetla ścianę. W stronę tej jasności zwrócona jest twarz mężczyzny. I tutaj właśnie doszukałam się owego Barthes’owskiego  punctum. Jest nim twarz, a nawet cała postawa mężczyzny, odwrócona do słońca. Przykuła ona moją uwagę, bo pozwala mi wysnuć wniosek, że mężczyzna dostrzegł promyk nadziei na poprawę jego sytuacji. Przesłanie, jakie niesie ta fotografia jest jasne: istnieje nadzieja na lepsze jutro!

    Dzięki temu kiedy kończę analizę tej fotografii nie czuję już takiego smutku, jaki odczuwałam patrząc na nią po raz pierwszy. Ten rozświetlający blask i człowiek skierowany w jego stronę uświadamia mi, że będzie dobrze, że nic nie jest stracone, że jeszcze jest czas, by stać się lepszym człowiekiem.